Żabka w swoich spotach reklamujących model franczyzowy chwali się liczbą 30 000 złotych miesięcznie. Na pierwszy rzut oka brzmi to co najmniej nieźle – własny biznes, rozpoznawalna marka, a do tego stosunkowo niski próg wejścia. Problem w tym, że te 30 tysięcy to przychód, a nie zarobek – czyli kwota, którą sieć przelewa franczyzobiorcy na konto. Zanim z tej kwoty zostanie cokolwiek “na życie”, trzeba wcześniej zapłacić z tego pracownikom, uiścić opłaty franczyzowe, odprowadzić ZUS i podatki, pokryć media i zrekompensować straty na towarze. Po uwzględnieniu tych, i jeszcze paru innych kosztów w kieszeni właściciela zostaje znacznie mniej pieniędzy, niż sugerowałyby to materiały reklamowe.
30 tysięcy to nie zarobek “na rękę”. To punkt startowy
Żabka opublikowała niedawno dane za pierwsze półrocze 2025 roku – wynikało z nich, że ponad 84% franczyzobiorców osiągnęło co najmniej 30 000 złotych przychodu miesięcznie (w Warszawie granica ta – dla tego samego odsetka właścicieli – wynosiła nawet 33 tysiące). To spory skok względem poprzednich lat, bo dla porównania jeszcze w 2021 roku mówiło się o 17 tysiącach, co oznacza że w ciągu czterech lat przychód franczyzobiorców praktycznie się podwoił.
Trend wzrostowy jest więc wyraźny i realny, choć trzeba pamiętać o jednoczesnych wzrostach kosztów, wzrostach pensji i inflacji, które w tym czasie ten pieniądz nieco zdewaluowały. No i przede wszystkim trzeba pamiętać, że kwota ta to nadal jedynie punkt wyjścia do liczenia tego, co faktycznie zostaje na koncie właściciela.
Gdzie idą pieniądze – konkretne liczby
Największy koszt w przypadku prowadzenia franczyzy to pracownicy. Przeciętna Żabka działa w systemie wymagającym co najmniej dwóch lub trzech etatów. Przy obecnych stawkach, z uwzględnieniem ZUS-u pracodawcy, jeden pracownik to koszt rzędu 4 500–5 500 złotych miesięcznie. Dwa etaty to już 9–11 tysięcy, trzy – 13–16 tysięcy. I to przy założeniu, że właściciel sam też stoi za ladą, bo inaczej potrzeba co najmniej jeszcze jednej pary rąk.
Do tego dochodzą opłaty franczyzowe – tzw. royalty liczone procentowo od sprzedaży. Żabka nie podaje publicznie dokładnej stawki, jednak pewne jest to, że jest ona integralną częścią modelu i realnie obniża marżę. Poza tym: ZUS właściciela, księgowość, media, sprzątanie, serwis urządzeń.
Osobna pozycja, o której mówi się rzadziej: straty na towarze. Kradzieże i przeterminowane produkty to stały element kosztów każdego sklepu. W Żabce, gdzie duża część oferty to produkty świeże i krótkoterminowe, pozycja ta wcale nie jest marginalna.
Straty na towarze – ile to realnie kosztuje?
Branżowo mówi się o WUT, czyli Wskaźniku Ubytków Towarowych. W typowym sklepie to marginalna pozycja. W Żabce – gdzie półki uginają się od kanapek, sałatek, nabiału i pieczywa z krótką datą ważności – już niekoniecznie.

Z relacji franczyzobiorców na forach i grupach internetowych wynika, że realne straty miesięczne wahają się między 500 a 1 500 złotych, a w gorszych przypadkach – przy słabym zarządzaniu albo wysokiej kradzieżowości – potrafią sięgnąć nawet od 2 do 4 tysięcy. Największy winowajca to przeterminowane produkty świeże, które według właścicieli odpowiadają za ponad połowę wszystkich ubytków.
Odpowiedzialność finansowa za te straty leży po stronie franczyzobiorcy – w taki sposób jest skonstruowana umowa. Żabka dostarcza towar centralnie, właściciel codziennie rozlicza sprzedaż, a braki traktowane są jak towar który został sprzedany – trzeba więc różnicę dopłacić z własnej kieszeni. Sieć oferuje częściową ochronę w postaci limitu ubytków i okresowych programów refundacyjnych, jednak większość kosztów i tak nadal zostaje po stronie właściciela. Wielu franczyzobiorców w tej kwestii mówi wprost: WUT to jedna z największych pozycji kosztowych, których po prostu nie widać w reklamie.
Koszt sezonowy – odśnieżanie
Pojawia się tylko zimą, ale potrafi zaskoczyć. Jako prowadzący sklep, to nie żabka, a franczyzobiorca jest prawnie odpowiedzialny za odśnieżanie chodnika i parkingu przed lokalem – wynika to wprost z Kodeksu Wykroczeń, a mandaty za zaniedbanie tej kwestii sięgają 1 500 złotych. Żabka tego nie pokrywa, bo codzienne utrzymanie terenu leży po stronie właściciela, tak samo jak wywóz śmieci czy środki czystości.

W praktyce to koszt aktywny od grudnia do marca – zazwyczaj od 200 do 400 złotych miesięcznie przy zleceniu tego firmie zewnętrznej. Nie jest to pozycja, która robi największą dziurę w budżecie, ale jest kolejną, której próżno szukać w materiałach reklamowych sieci.
Konkrety: najbardziej realna liczba na 2025 i 2026
Analizy rynkowe, opinie franczyzobiorców z grup na Facebooku, komentarze pod filmami na YouTube i dyskusje na forach internetowych – wszystkie zbiegają się w podobnym miejscu. Przeciętny właściciel jednej Żabki zarabia na rękę 6–8 tysięcy złotych netto miesięcznie. Część analityków i aktywnych uczestników forów podaje 7–7,5 tysiąca jako najbardziej typową wartość dla przeciętnej lokalizacji, przy pełnym zaangażowaniu właściciela – czyli przy założeniu, że sam też regularnie staje za ladą.
Warto przy tym zaznaczyć, że za cały 2025 rok Żabka jako Grupa osiągnęła rekordowy zysk netto powyżej miliarda złotych, rosnąc o 78% rok do roku. Model dla sieci działa więc znakomicie. Dla pojedynczego właściciela – działa przyzwoicie, pod warunkiem że ma dobrą lokalizację i trzyma koszty w ryzach.
Kiedy zarabia się więcej
Właściciele z najlepszymi wynikami to głównie ci należących do jednej z dwóch grup: tych posiadających lokal w ruchliwych lokalizacjach dużych miast oraz tzw. multifranczyzobiorcy – czyli osoby prowadzące dwa lub trzy sklepy jednocześnie. W ich przypadku mówi się o 12–22 tysiącach złotych netto miesięcznie, choć to górna półka, dotycząca realnie może 10–15% całej sieci.
Logika jest tu prosta. Drugi sklep nie podwaja kosztów stałych – część administracji, logistyki i zarządzania jest skalowalna. Dlatego więc model najlepiej opłaca się tym, którzy nie zatrzymują się na jednym punkcie, a rozszerzają działalność na więcej punktów. Na forach regularnie pojawia się opinia, że prawdziwy zarobek w Żabce zaczyna się dopiero od drugiego sklepu.
Warto też wiedzieć, że pierwsze miesiące niemal zawsze są słabsze. Nowy sklep potrzebuje czasu na zbudowanie stałej klienteli, a właściciel – czasu na operacyjne ogarnięcie całości przedsięwzięcia. Z relacji franczyzobiorców wynika, że przez pierwsze trzy miesiące wynik zwykle oscyluje w okolicach 4–6 tysięcy, stopniowo rosnąc z każdym miesiącem.
Co piszą sami właściciele
Na grupach na Facebooku poświęconych franczyzie Żabki, w komentarzach pod filmami na YouTube i w dyskusjach na forach regularnie przewijają się te same wątki. Najczęściej cytowane sformułowanie brzmi mniej więcej tak: „z 30 tysięcy zostaje mi 7–8, ale robię 250–300 godzin miesięcznie”. To zdanie dobrze oddaje sedno – bo Żabka to nie jest pasywny dochód ani biznes, który kręci się sam. To pełnoetatowa praca fizyczna i zarządcza w jednym, tyle że na własny rachunek.
Krytycy modelu najczęściej wskazują na bardzo intensywny harmonogram, stres związany z zarządzaniem pracownikami i rotacją kadry oraz poczucie, że sieć – mając nad wszystkim kontrolę – zbiera nieproporcjonalnie dużą część wypracowanego zysku.
Zwolennicy patrzą na to inaczej: wkład własny to zaledwie około 5 tysięcy złotych, resztę infrastruktury zapewnia Żabka, logistyka działa centralnie, a właściciel nie musi zajmować się zaopatrzeniem ani negocjacjami z dostawcami. Do tego rotacja dobrowolna wśród franczyzobiorców w 2025 roku wyniosła tylko 7,8% – a to liczba, która mówi całkiem sporo. Ludzie zostają, bo model – mimo swoich wad – daje przewidywalność i stabilność, których trudno szukać w klasycznym handlu prowadzonym od zera.
ℹ️ Rotacja dobrowolna oznacza odsetek franczyzobiorców, którzy sami zdecydowali się zakończyć współpracę z siecią – nie tych, którym Żabka wypowiedziała umowę.
Żabka w 2026 – co się zmieniło
Żabka kontynuuje programy zachęcające do wejścia w sieć i jak na razie nie zwalnia tempa. Pakiet relokacyjny – do 20 000 złotych wsparcia wypłacanego przez 10 miesięcy – skierowany jest do tych, którzy zdecydują się przeprowadzić i otworzyć sklep w nowej lokalizacji. Działa też „Auto na start”, czyli samochód na pierwsze sześć miesięcy dla nowych właścicieli otwierających punkty w mniejszych miastach. Wkład własny pozostaje na poziomie około 5 tysięcy złotych – to nadal jedna z najniższych barier wejścia w jakikolwiek model franczyzowy w Polsce.
Sieć liczy już ponad 11 800 punktów i ponad 10 000 franczyzobiorców, z czego znaczna część to multifranczyzobiorcy prowadzący dwa lub trzy sklepy jednocześnie. Ekspansja trwa – Żabka regularnie ogłasza nowe lokalizacje i aktywnie szuka właścicieli szczególnie poza dużymi miastami.
Nowych szczegółowych statystyk przychodów franczyzobiorców za pełny rok 2025 Żabka jeszcze nie opublikowała – takie dane zwykle pojawiają się jesienią. Wyniki Grupy Żabka za cały 2025 rok są jednak rekordowe, a marża franczyzobiorców wzrosła o ponad 15% rok do roku. Trend jest więc rosnący – choć jak zawsze przy liczbach od sieci, warto pamiętać, że mówią one o przychodzie, nie o tym, co zostaje na koncie właściciela.
Co z tego wynika – podsumowanie
Przeciętny właściciel Żabki zarabia na rękę 6–8 tysięcy złotych miesięcznie. To uczciwe pieniądze, ale nie pasywny dochód – to wynik intensywnej pracy, często z własnym udziałem za ladą i stałym zarządzaniem ludźmi.
Najlepsze wyniki osiągają ci w ruchliwych lokalizacjach dużych miast i multifranczyzobiorcy z kilkoma punktami. Najsłabsze – właściciele słabo skomunikowanych sklepów, którzy nie kontrolują kosztów pracowniczych.
Zanim ktoś zdecyduje się wejść w ten model, warto porozmawiać z aktualnymi właścicielami – najlepiej na forach i grupach, gdzie opinie są swobodniejsze niż w materiałach reklamowych sieci. Różnica między 30 tysiącami z ulotki a 7 tysiącami na koncie jest duża. Nie oznacza, że model jest zły – oznacza tylko, że warto rozumieć go w całości.
Czy właściciel Żabki musi być obecny w sklepie na co dzień?
Formalnie nie – umowa franczyzowa tego nie wymaga. W praktyce jednak większość właścicieli, szczególnie na początku, regularnie staje za ladą, bo to jedyny sposób na kontrolę kosztów pracowniczych. Ci, którzy próbują prowadzić Żabkę całkowicie zdalnie od pierwszego dnia, zazwyczaj szybko odkrywają, że zysk topnieje szybciej niż zakładali.
Czy można stracić na Żabce pieniądze?
Tak, choć to rzadkość przy dobrze dobranej lokalizacji. Największe ryzyko dotyczy pierwszych miesięcy działalności oraz sklepów w słabo zaludnionych lub źle skomunikowanych miejscach. Część byłych franczyzobiorców przyznaje, że po roku lub dwóch wychodziła na zero albo z minimalnym zyskiem.
Jak długo trwa umowa franczyzowa z Żabką i co po jej wygaśnięciu?
Standardowa umowa zawierana jest na czas określony – zazwyczaj kilka lat. Po jej zakończeniu można ją przedłużyć, ale warunki mogą się zmienić. Żabka ma też prawo nie przedłużyć współpracy, jeśli sklep nie spełnia jej standardów – to ryzyko, o którym rzadko mówi się przy podpisywaniu umowy.
Lokalizacja sklepu – wybiera ją właściciel czy Żabka?
W zdecydowanej większości przypadków to Żabka wskazuje dostępne lokale – franczyzobiorca wybiera spośród oferty sieci, nie szuka miejsca samodzielnie. Z jednej strony to wygoda, z drugiej – brak pełnej kontroli nad tym, gdzie i w jakich warunkach się otwiera.
Co się dzieje, jeśli sklep przez kilka miesięcy przynosi słabe wyniki?
Żabka monitoruje wyniki każdego punktu i w razie słabszych rezultatów może zaproponować wsparcie operacyjne lub zmiany w asortymencie. Jeśli jednak sytuacja nie poprawia się przez dłuższy czas, sieć może zdecydować o relokacji sklepu albo zakończeniu współpracy – szczegóły zależą od zapisów w umowie.
Czy franczyzobiorca płaci podatek dochodowy od przychodu czy od zysku?
Od zysku, czyli od tego, co realnie zostaje po odliczeniu wszystkich kosztów. Forma opodatkowania zależy od wybranej struktury prawnej – najczęściej jest to jednoosobowa działalność gospodarcza z podatkiem liniowym 19% lub ryczałtem, choć ten drugi bywa trudniejszy do zastosowania przy tym modelu biznesowym.
Norbert jest doświadczonym redaktorem specjalizującym się w tematyce ekonomii, finansów i zarządzania. Pasjonuje się analizą rynków finansowych oraz nowoczesnymi strategiami biznesowymi. Prywatnie miłośnik literatury ekonomicznej i aktywnego stylu życia, lubiący dzielić się wiedzą i inspirować innych do świadomego zarządzania swoimi finansami.



Dodaj komentarz